Wywiad z Barbarą Lew

Barbara Lew - Prezes Stowarzyszenia Regionalnego Zespołu Pieśni i Tańca „MARKOWIANIE”.

 

Czym jest dla Pani taniec? Jak rozpoczęła się Pani historia z folklorem?

Taniec to moja pasja, nie zawód, w pewnym sensie spełnienie jednego z marzeń. Może trochę późno, jednakże każdy z nas powinien spełniać marzenia, nawet te najbardziej zwariowane. Przypadek sprawił, że trafiłam do Zespołu. W lutym 2010 r. „najechał” na nasz samochód akwizytor i podsumował „wybrałem mniejsze zło”. Ciąg dalszych zdarzeń spowodował, iż już w lipcu 2010 r. tańczyliśmy z małżonkiem podczas cyklicznej imprezy „Dni Skansenu” w Markowej. I tak zaczęła się przygoda z folklorem z bliska.

 

Skąd wzięła się nazwa zespołu?

Regionalny Zespół Pieśni i Tańca Markowianie powstał w 1977 r. Nazwa powstała od nazwy wsi Markowa. Jest to dość powszechna praktyka, że nazywa się zespoły z danej miejscowości w taki sposób. Pozwala to podkreślić przynależność do danej miejscowości i regionu.

 

Czy zespół i taniec to rodzinna tradycja?

W mojej rodzinie nie było osób, które tańczyły w Zespole, obecnie oprócz mnie i męża tańczy córka, która jest także członkiem Kapeli Ludowej Gacoki. Po tym jak znalazłam się w Zespole tak jakoś się poskładało, że w jesiennych wyborach w 2013 r. zostałam członkiem Zarządu. Rok później zostałam szefową. W 2015 r. uzyskaliśmy dofinansowanie na odtworzenie „obrzędu wiechy weselnej” jako grupa nieformalna. Ze względy na trudności z rozliczaniem podmiotów nie mających osobowości prawnej w grudniu 2016 r. założyliśmy Stowarzyszenie. Dzięki temu łatwiej jest zdobyć dofinansowanie na stroje dla Zespołu, co zresztą się udaje. Zostając szefową chciałam kontynuować działalność Zespołu bez zmiany jego charakteru. Myślę, że to się udało.

 

Prowadzenie zespołu folklorystycznego na wysokim poziomie wymaga wiedzy, umiejętności, ale i tytanicznej pracy, skąd bierze Pani na to siły?

To prawda, trzeba siły, umiejętności i ogromnego zaangażowania. Ja to nazywam „chce mi się chcieć”, nie dla siebie, ale dla nas. Jeżeli chodzi o prowadzenie Zespołu od strony choreograficznej, to dopiero wchodzę w te tajniki. Obecnie choreografem Zespołu jest Tadeusz Tejchma, który pracuje z grupą. To On przygotował układ Przeworski i Tańce Markowskie i okolicznych miejscowości. Pozostali członkowie to pasjonaci i działają społecznie. Z opowieści najstarszych członków zespołu wiem, że Tańce Rzeszowskie i Staromiejskie ćwiczyli z poprzednimi choreografami. Pierwszym i do dziś bardzo dobrze wspominanym był nieżyjący już Henryk Czarnek. To On uczył ich tańców naszego regionu. Potem była Marysia Szpytma i Olek Szylar. Tancerze mając już umiejętności razem tworzyli układ Rzeszowski/Staromiejski pod okiem Tadeusza. Układ ten dopracowała i „wyczyściła” Pani Alicja Haszczak. To tym właśnie układem zdobyliśmy Łowicki Pasiak. Z Panią Alicją mieliśmy jeszcze jedną przygodę. To właśnie Ona „postawiła” nam Tańce Lasowiackie. Są trochę zaniedbane, ale mam nadzieję, że do nich wrócimy. Oprócz tych układów przygotowujemy układ Gorlicki, który będzie wykonywany na „obronie” mojego dyplomu z choreografii. Prowadzenie Zespołu to bardzo skomplikowane zajęcie. Na chleb zarabiam gdzie indziej, a Zespół to pasja i robię to społecznie. Bycie szefem grupy osób, od których się wymaga, a nie płaci się za to, jest bardzo niewdzięczne, postrzegane niejednokrotnie jako tyrania , ale w tego typu działalności demokracja niekoniecznie się sprawdza. Wszyscy mogą, a nie muszą uczestniczyć w poszczególnych wydarzeniach. Zawsze pada pytanie czy jesteśmy w stanie przyjąć występ tj. czy będzie odpowiednia ilość tancerzy, no i oczywiście czy będzie Kapela Ludowa Markowianie lub Kapela Ludowa Gacoki. Z reguły jestem na każdym występie, a członkowie grupy różnie. Organizacja występów, wyjazdów zajmuje mnóstwo czasu, tego nie da się opowiedzieć. Każdy, kto kiedykolwiek coś organizował rozumie to i docenia, bo wie ile trudu trzeba do realizacji nawet małego wydarzenia. Czasami „ręce opadają”, jednakże większość członków Zespołu to wspaniali i bardzo przyjacielscy ludzie. To dla nich chce się pracować i to oni są tą siła napędową dla mnie.

 

Zdjęcie z archiwum RZPiT "Markowianie"

 

Kim są członkowie Zespołu?

Zespół Markowianie to grupa osób dorosłych, a nawet bardzo dorosłych ludzi. Tańczą tu rodzice i dzieci, ale dzieci też już dorosłe. Pojawiają się też maluchy, które bywają z nami na występach, jednakże nie mamy grupy dzieci. Może w przyszłości powstanie, a może po prostu będąc z nami teraz zostaną w przyszłości. Przy nas nauczyłyby się zachowań, które my przejęliśmy od naszych przodków i czulibyśmy się spełnieni w przekazywaniu tradycji następnym pokoleniom. W Zespole są tancerze nie tylko z Markowej, ale np. z Białobok, Gaci, Albigowej, Wysokiej, Łańcuta itd. Tak naprawdę nie ma znaczenia miejsce zamieszkania, czy pracy. Znaczenie ma pasja, chęć bycia w grupie zakręconych ludzi, którzy rezygnują z biernego odpoczynku na korzyść tańca i wspólnych przygód.

 

Czy każdego można nauczyć tańczyć?

Nauka tańca nie jest trudna dla osób, które słyszą muzykę. Wystarczy trochę czasu, cierpliwości zacięcia, niezbędnego do wyćwiczenia poszczególnych tańców. Osoba oczekująca natychmiastowych sukcesów może być na początku rozczarowana, bo z zewnątrz wygląda to bardzo prosto, ale gdy zaczyna, to niekoniecznie tak jest. Nie każdy zdaje sobie sprawę, że wyjście grupy na scenę poprzedzają godziny ćwiczeń i litry wylanego potu. Ale warto.

 

Jak to robicie, że macie mężczyzn w zespole?

Z mężczyznami w takich Zespołach zawsze jest kłopot. U nas jak i w innych grupach są pasjonaci, którzy lubią tańczyć i kochają folklor, a oprócz tego są przyjaciółmi. To wszystko przekłada się na chęć bycia ich w naszej grupie. Młodsi panowie „skalani” cywilizacją także chcą być z nami, spotykać się z innymi grupami podobnie zakręconymi jak nasza.

 

Zespół jest znany i lubiany. Jeździcie za granicę. Co dają takie wyjazdy? W ilu krajach już byliście?

To miło słyszeć, że Markowianie są znani, a jeszcze milej, że są lubiani. To fakt, że jesteśmy rozpoznawalni. Przejawia się to szczególnie podczas przypadkowych spotkań z osobami, które miały styczność z nami bezpośrednio, ale też przez osoby, które o nas słyszały. Odnoszą się do nas w bardzo miły i sympatyczny sposób. Okazuje się, że znaczna część osób sporo wie o naszych sukcesach. Ze względu na skromny budżet nasze wyjazdy ograniczają się w większości do wyjazdów w Polsce. Koncertowaliśmy w Słowacji, Węgrzech i Chorwacji. W tym roku mieliśmy jechać do Albanii, ale pandemia pokrzyżowała nam plany. Każdy wyjazd jest przygodą, a członkowie są „ciekawi świata”, więc zazwyczaj podczas wyjazdów na koncerty jeszcze zwiedzamy. Zawsze spotykają nas nowe ciekawe rzeczy i sytuacje. Pozwala to na wzajemne poznanie się i jeszcze większą integrację w grupie. Często do naszych wyjazdów dołączają do nas osoby spoza Zespołu. Są przyjmowani i traktowani na równi z członkami Zespołu. Żadnych ulg, warunki życia i posiłki takie same. Jak dotąd chętnie, a nawet z uśmiechem dostosowują się do naszych zwyczajów np. „na gwizdek”. Jest to sposób na „ogarnięcie” często 40-50 osobowej grupy o różnym zaawansowaniu dyscypliny.

 

Warszawa - odebranie Nagrody im. Oskara Kolberga. Zdjęcie z archiwum RZPiT "Markowianie"

 

Które otrzymane przez Zespół i Panią nagrody są najważniejsze? Bo na pewno jest ich mnóstwo.

Wszystkie nagrody są ważne, szczególnie w chwili, kiedy się je otrzymuje. Jest ich rzeczywiście dużo, ale należy wymienić:
I miejsce w X Ogólnopolskim Festiwalu Zespołów Artystycznych Wsi Polskiej w Kielcach w kategorii zespołów autentycznych zdobyte w 2015 r.,
wielokrotne zdobywanie wysokich miejsc tj. w Ogólnopolskim Konkursie Tradycyjnego Tańca Ludowego w Trzcianie (III miejsce w 2007 r. i 2017 r., II miejsce w latach 2008, 2011, 2012, 2013, wyróżnienie w 2015 r. oraz I miejsce w 2016 r.),
dwukrotne zdobyte I miejsca w  Podkarpackim Jarmarku Ludowym Roztańczony Chorzelów  (I miejsce w 2012 r. i 2013 r.) i podobnie w Międzykulturowym Festiwalu Folklorystycznym „Zagłębie i Sąsiedzi” w Dąbrowie Górniczej w 2016 r. i 2019 r.

Jako ciekawostkę należy wspomnieć, że jako Zespół braliśmy udział 9 razy w Regionalnym Przeglądzie Zespołów Tańca Ludowego „Gacok” w Gaci. Tam też zdobyliśmy 9 razy I miejsce. Obecnie występujemy podczas Gacoka jako goście, gdy komisja idzie na obrady. Uznaliśmy, że „trzeba wiedzieć kiedy ze sceny zejść” jak mówi piosenka. Okazuje się, że jury nas pamięta i docenia mimo, że nie bierzemy udziału w konkursie. Podobnie publiczność, od której słyszymy, że „to wy powinniście być zwycięzcami, wspaniale Was oglądać, można na Was patrzeć i patrzeć, jak kończycie to jest niedosyt, chciałoby się więcej”. To najwspanialsze trofeum jakie dostają tancerze.

Trudno nie pochwalić się Łowickim Pasiakiem – główną nagrodą w kategorii Zespołów Tradycyjnych zdobytą w Ogólnopolskich Spotkaniach Folklorystycznych w Łowiczu w 2011 r. oraz najważniejszą w Polsce odebraną w 2018 r. w Warszawie na Zamku Królewskim Nagrodę im. Oskara Kolberga „Za zasługi dla kultury ludowej” przyznawanej za dokonania twórcze, artystyczne, naukowe oraz działalność wspierającą tradycyjną kulturę regionalną.

Dużo by jeszcze opowiadać o występach i sytuacjach, które pozostają w pamięci uczestników i są wspominane jako anegdoty z ogromnym humorem. Pomimo otrzymania powyższych nagród Zespół tańczy tak samo dla wszystkich. Nie jest ważne czy to kilka osób, kilkudziesięciu, czy kilkaset. Dla nas nie ma to znaczenia. Od początku mojego uczestnictwa w Zespole przyglądam się tym ludziom, patrzę na ich pracę, zaangażowanie, upór, otwartość, sposób bycia i postrzeganie tradycji pozostawionej przez naszych rodziców, czy dziadków. W mojej głowie powstała myśl będąca już chyba mottem Zespołu: Markowianie nie wstydzą się zabrudzonych ziemią rąk, nie wstydzą się, że pochodzą z Markowej, wsi pod Łańcutem leżącej w dawnej biednej Galicji.

 

Czy otrzymujecie wsparcie od władz lokalnych? Chodzi o finansowe, oczywiście.

Sprawy finansowe to trudne tematy. Nie jest tajemnicą, że Gmina nas wspiera. Dostajemy od kilku lat od Gminy 6 000 zł na rok na działalność Zespołu. Jak zwykle wszyscy chcieliby abyśmy reprezentowali i sławili naszą, jak to się modnie mówi Małą Ojczyznę, poczynając od Wsi, Gminy, Powiatu i Województwa. W obliczu zdobycia nagród wszyscy przyznają się do nas i chcieliby się pochwalić, że nas mają. Jednakże nikt nie zdaje sobie sprawy, że na wyjazd na festiwal przykładowo do Dąbrowy Górniczej potrzebne jest ok 10 000 zł. W tym jest autobus, noclegi, wyżywienie. Nagrody w konkursach nie są adekwatne do kosztów, bo za I miejsce otrzymujemy np. 1 200 zł. Ale jak to u pasjonatów bywa, są zwariowani i składają się na te wyjazdy. Czyli zarabiamy gdzie indziej, aby tu dołożyć i rozwijać naszą pasję i oczywiście reprezentować nasz region.
Czasem nie mam śmiałości powiedzieć grupie, że pojedziemy, ale musimy się poskładać. Oni w większości to rozumieją i chcąc nie chcąc akceptują. Zespół aby trwał, musi występować, musi mieć wyzwania i cel, którym jest wyjście na scenę i pokazanie naszych tańców, gwary, naszej tożsamości.
Jednakże miło byłoby gdyby ktoś wspierał takie grupy jak nasza. Trzeba dodać, że my ponosimy koszty o których tak naprawdę nikt z zewnątrz nie myśli, nie zdaje sobie sprawy. Oprócz czasu poświęconego na próby dbamy sami o swoje stroje, czyli po każdym występie są prane, krochmalone i oczywiście prasowane. Strój świadczy o człowieku, który go nosi. A my nosimy je z dumą.

 

Co w Pani pracy jest najważniejsze?

To trudne pytanie. Ważne jest wszystko, ponieważ poszczególne elementy tej wielkiej układanki mają znaczenie. Ważni są dla mnie ludzie jako grupa i jako pojedynczy człowiek. Każdy jest tak samo ważny i tak samo potrzebny. Bywa, co prawda rzadko, że nie mogę być na występie z grupą, ale wtedy moje myśli są z nimi. Oni także dają mi znać co się dzieje. To dla mnie ważne, ponieważ czuję się im potrzebna. Ważne jest poczucie dobrze zrobionej roboty, nie tylko mojej, ale całej grupy. Uczucie przy zejściu ze sceny, że zatańczyliśmy najlepiej jak potrafimy, przy tym nie jest to wyreżyserowane tylko takie prosto z serca. Myślę, że należy nazwać to satysfakcją, nie tylko moją, ale całego Zespołu.

 

Dziękuję za rozmowę.

  • Biesiada TeatralnaOgólnopolski Festiwal Kapel Folkloru MiejskiegoKarpackie Biennale Grafiki Dzieci i MłodzieżyJazz bez

  • Budynek przystosowany dla osób niepełnosprawnych

Copyright © 2020 Centrum Kulturalne w Przemyślu | Wszelkie prawa zastrzeżone