• Slider 801
  • Slider 788
  • Slider 796
  • Slider 798
  • Slider 795
  • Slider 799
  • Slider 800
  • Slider 672

Wiersze Krystyny Naspińskiej

 

 


Jeszcze kolorowo

Jeszcze kolorowo ale już czuć jesień
z porannymi mgłami klimat nam to niesie.
Miedziane kasztany z drzewa pospadały,
bociany już dawno od nas odleciały.
Rudozłote liście niesie drogą wiatr
a żurawie w kluczu odlatują w świat.
Pająk z babskim latem srebrne nici przędzie.
Już się smutno robi i tak cicho wszędzie.
Wiatr roznosi nisko dymy z kartofliska
i zapach ziemniaków prościutko z ogniska.
Jeszcze jabłka w sadzie pięknie dojrzewają
winogronom kiście ogromne zwisają.
Śliwki konfiturą już pachną na drzewie
i tylko czekają na to kto je zerwie.
Kapusta też czeka taka wielka głowa
chce by ją ukisić i do beczki schować.
Dzień jest co raz krótszy
mgła się długo trzyma
trzeba wszystko zebrać bo niedługo zima.
Jeszcze jest tak ładnie, bo astry zakwitły
można obserwować owadów gonitwy.
Choć jesień jest piękna to jakoś nie cieszy
bo nadchodzi pora przymrozków i deszczy.
Ale już niedługo i przyjdzie szaruga
dzień się zrobi krótki a noc będzie długa.
Przyjdzie zimno, deszcze i narobi błota
więc cieszmy się jeszcze póki jesień złota.


Jesień

Lato się kończy nadchodzi jesień
co też ta jesień nam tu przyniesie?

Błoto i deszcze może przyniesie
a może piękną polską jesień.

Przyniesie kolor liści miedzianych
rydze kasztany w koszyk zebranych.

Już babie lato srebrną nić snuje
mimoza pszczoły nektarem częstuje.

W kolory aster jesień zapatrzona
w spiżarniach sałatka na ziemię zrobiona.

Rude wiewiórki orzeszki zbierają
zapasy na zimę do dziupli chowają.

Chociaż już dzień krótki wrzosy zakwitają
jeszcze do zimy dużo czasu maja.

Wysoko na niebie klucz żurawi leci
cieplutko jest jeszcze i słoneczko świeci.

Bociek już odleciał jakoś po cichutku
nawet się nie żegnał by nie robić smutku.

Niby jeszcze fajnie, choć za serce ściska
za chwilę się zmieni bo już zima bliska.



Na grzyby

Wrzesień idzie grzyby niesie
deszczu spadło wiele.
Więc na grzyby się wybieram
raniutko w niedzielę.

Biorę koszyk i kalosze
kapotę od deszczu.
Idę w młodnik na maślaki
już je czuć w powietrzu.

Jak uzbieram cały koszyk
to pójdę w dębinę,
tam prawdziwków pełno
nazbieram przez chwilę.

Jeszcze kurki muszę znaleźć
na zupę kurkową.
Jak już będzie dwa koszyki
pojadę do domu.

Nazbierałam pełno grzybów
pięknych i pachnących.
Teraz trzeba je posprawdzać
Czy nie ma trujących.

Żeby wszystkie dobrze sprawdzić
Muszę znaleźć czas
Bo niektóre są jadalne
tylko jeden raz.

Powrót>>>>

  • Biesiada TeatralnaOgólnopolski Festiwal Kapel Folkloru MiejskiegoKarpackie Biennale Grafiki Dzieci i MłodzieżyJazz bez

  • Budynek przystosowany dla osób niepełnosprawnych

Copyright © 2021 Centrum Kulturalne w Przemyślu | Wszelkie prawa zastrzeżone