Teresa Gałczyńska

 

Teresa Gałczyńska

 

Wieloletni pedagog, polonistka. Urodziła się w Nysie, mieszka i pracuje w Albigowej k/Łańcuta. Ukończyła Filologię Polską w Wyższej Szkole Pedagogicznej w Rzeszowie. Interesuje się historią lokalną, zajmując się jej badaniem bardzo rzetelnie opracowała, opublikowała i wydała cenne  książki dokumentujące historię szkolnictwa, amatorskiego teatru jak i innych dziedzin życia  społeczno-kulturalnego w powiecie łańcuckim. W jej twórczości przejawia się prawdziwa pasja i profesjonalizm. Ceni piękno słowa, z talentem pisze również wiersze.

 

Góra

Wspięłam się na stromą górę i odkryłam tajemnicę.
Oddycham głęboko całą sobą.
Moja góra sięga korzeniami w sferę piekielną i tworzy
kosmiczne drzewo.
To oś świata zaludnionego przez dwunożne demony.
To streszczenie świata.
Niedostępna, pozwoliła zamieszkać bogom,
ale od kiedy wyprowadzili się do nieba, jest pusta.
Góra jest ładem, porządkowaniem świata.
Zanurzona na w obłokach przynależy strefom anielskim.
Wyciągam rękę i dotykam tej tajemnicy.
Czuję się władczynią góry, a wokoło pustynia życia.
Króluje wiara bez miłości, miłość bez wiary,
a nadziei w ogóle nie ma.

 

 

Jubiler

Posłuchaj. Na wystawie u jubilera leżały korale.
Zrobił je mistrz nad mistrze.
Trudził się,  żeby nie były podobne do innych.
Na pajęczynę nanizał paciorki utoczone z miłości.
Jeden od drugiego różnił się, co jednak nie psuło ogólnego wrażenia.
- I co dalej ?
- Te, przy samym zapięciu, zrobił z miłości ojcowskiej, matczynej, synowskiej, siostrzanej,
Nieco dalej z braterskiej, a potem z bezinteresownej, sensownej, cichej, wybaczającej.
Zostały jeszcze te, które musiały tam się znaleźć i do tego użył miłości zmysłowej,
wyrachowanej, grzesznej.
- A co było pośrodku?
- Tam błyszczał koral wyjątkowy, bo zrobiono go z trudnej miłości i mojej do ciebie.
- Co się stało potem ?
Nie bądź tak niecierpliwy. To już inna opowieść.

 

Niepokorna

Gdy mi źle, odchodzę w głąb siebie. Takie intymne sam na sam.
Wyłapuje radości z kosza na sieci i dzielę je na tysiące malutkich,
a potem rozklejam na szybach.
Czasem uda mi się zasłonić całe i wtedy wiem,że żadne złe spojrzenie
nie prześlizgnie się do środka.
Do pokoju spraszam wyjątkowych gości i częstuję ich wymyślnymi potrawami
z zielonej salaty nadziei, z różowych uśmiechów maliny
i poje bąbelkowym napojem z nutek niepokoju.
Towarzystwo żartuje,że nic lepszego nad taki stół,
a ja dumna, siedząc na kloszu od lampy czeszę swoje skrzydełka.

  • Biesiada TeatralnaOgólnopolski Festiwal Kapel Folkloru MiejskiegoKarpackie Biennale Grafiki Dzieci i MłodzieżyJazz bez

  • Budynek przystosowany dla osób niepełnosprawnych

Copyright © 2020 Centrum Kulturalne w Przemyślu | Wszelkie prawa zastrzeżone