• Slider 719
  • Slider 716
  • Slider 717
  • Slider 720
  • Slider 707
  • Slider 711
  • Slider 712
  • Slider 648
  • Slider 718

Rozalia Kolanko

 


***

Być najlepszym
wokoło siebie
szczęście i miłość rozsiewać
poczuć się choć
przez chwilę szlachetnym
kimś wyjątkowym

ciągle fantazjować marzyć
tylko śnić i nigdy się nie obudzić

ponieważ na jawie może się okazać
że jesteś nikim pospolitym łotrem
i nikczemnikiem

dzięki cierpliwości
łatwiej znosi się to
czego nie można już naprawić
nie żądaj od losu zbyt wiele...
 

 

 

***

Dlaczego przyszło mi żyć w takim czasie
kiedy nikt nikomu nie wierzy
tylko obłuda jedynie się szerzy

kto bliżej władzy ten w złocistej szacie
pychą się obnosi i nie przestaje szydzić z ludzi
najszlachetniejsze dzieła zostały zmarnowane

skarga z ust sączy się bo powinna
ja nie wiem  czy to czas jest taki
czy to Wy lub Ja jestem temu winna

oj kiedyż prawdy poznamy oblicze
będziemy mogli głupotę i chciwość
wyplenić w narodzie
zabliźni się rana w purpurę odziana

chwalić nam przyjdzie wiek w którym żyjemy
świadomi że każdy z nas ma tylko jedno życie
ubogi i ten w błękicie...

 

 

***

Jestem jak złapany motyl
który szarpie się i oczekuje
żeby zwrócono mu wolność
świadomy swych kolorowych skrzydeł
zmęczony fruwaniem
pragnący przysiąść gdzieś na chwilę

wokół mnie przenikające
światło słoneczne spomiędzy liści
migotliwie emituje energię
a nade mną sklepienie
niebieskie wszechświata

wszystko to krótki epizod
naiwności i miłości romantycznej
powinno mi to wystarczyć
jako że istnienie to miejsce na ziemi

ale ludzkość szaleje na calutkim świecie
w kąciku oka niejedna łza się zakręci
tylko serce ukochanego
wie jak tę łzę ukoić ...

 

 

***                                  
(wirus w Polsce 2 marca 2020 rok)

Obudziłam się i myślałam
 że to koszmarny sen
 ale kiedy otworzyłam oczy
 wtedy  zrozumiałam
 że nad całym światem
 zapanował strach przed
 budzącym grozę koronowirsem
 oraz zmaganie się ze śmiercią
 
najgorsze było to
że nic nie można było zrobić
by ulżyć ludziom cierpiącym
nie było na zarazę lekarstwa
wirus wciskał się wszędzie
i odbierał im życie

wszyscy zadawali sobie pytanie co dalej
przecież życie to najcenniejsza skarb
jaki posiada każdy z nas

zaciskałam pięści ze złości
chciałam krzyczeć i wyć
wznosiłam ręce do nieba
modląc się żarliwie
ale koszmar trwał i trwał
a strach był ze mną codziennie

w końcu musiałam pogodzić się
z tym że żyjąc codziennie
czekamy na śmierć...

 

  • Biesiada TeatralnaOgólnopolski Festiwal Kapel Folkloru MiejskiegoKarpackie Biennale Grafiki Dzieci i MłodzieżyJazz bez

  • Budynek przystosowany dla osób niepełnosprawnych

Copyright © 2021 Centrum Kulturalne w Przemyślu | Wszelkie prawa zastrzeżone