• Slider 717
  • Slider 720
  • Slider 719
  • Slider 707
  • Slider 711
  • Slider 706
  • Slider 712
  • Slider 648
  • Slider 718

Poezja nie tylko od święta - Elżbieta Starzak

  

 

 

 

ELŻBIETA STARZAK
Most

Most będzie od brzegu do brzegu
Od nie miłości po miłość
Od braku zrozumienia po wiedzę

Most będzie sięgał stąd do niemożliwego
Od nie dogadania po zauroczenie
Od niebytu po formę dla każdego

Most jak podane dłonie zepnie inne krańce
Doda ludzkiej możliwości, a nad ludzkiego znaczenia
Jedno przęsło po drugim bliżej człowieka

Most przez rzeki i podwórka, korony drzew i trawy
Przez piaszczystą drogę, niechęć i brak widzenia
Most skąd zechcesz i dokąd pójdziesz

Most na przypomnienie, na bycie razem
Most od brzegu do brzegu… na przetrwanie
Most stąd do niemożliwego…

 

 

 

ELŻBIETA STARZAK
Między

Między bramami czasu
Historia tkwi wciąż żywa
Ze znakami na drewnie
Z duszą na ramieniu
Między słowem co zgasło
I tym co dzisiaj się tworzy
Jest czas na chleb świeży
Na zwierząt rozmowy
Na nową lekcję bajek
Na kolor, na światło, na smak

Między czasem a czasem
Między tym i tamtym
Między nami a nimi
Między wszystkim co dzieli i łączy

Za tą bramą
za tymi drzwiami
jest dom, który daje
podwórko, co leczy ze smutku
W „Międzyczasie” to człowiek
wciąż trwa na posterunku

 

 

 

ELŻBIETA STARZAK
A wody płyną  

 
Dawno nie pisałam…    nic
Dawno nie chodziłam…   tam
Dawno wiatr mnie nie niósł…  wszędzie
Dawno…     a wody płyną

Kiedy by mnie palce tworzyły
Kiedy by słowa treścią wypełniały
Kiedy byś Ty był, a nie jesteś
Kiedy bym ziarna w palce brała

Mogłabym wnikać w słońce…  wtedy
Mogłabym kraść życie…    wszędzie
Mogłabym unosić powietrze…   wszystko
Mogłabym tworzyć lądy…  dla ciebie

I nie zamieniam zwykłego śniegu w srebro
I nie łapię tęczy, żeby było śmiesznie
I nie tupię nogami na wszystko co głupie
I nie przynoszę nic w puste progi

Kołyszę się od myśli do myśli…  głupia
Oczyma wodzę od oczu do oczu…    wątpiąca
Wchodzę do pustych domów, wychodzę…   zdradzona
Zamyślam się tylko jak zawsze…   do końca

 

 

 

ELŻBIETA STARZAK
Miłość


Nie wierzę w miłość co przychodzi nagle
Nagle tęskni, obcasami stuka
Pstryka palcami, słowami płynie
A każde słowo ważniejsze od myśli
Kwiatami okłada usta wybranki
Oczyma pląsa i mądrością tryska
Czaruje, figluje i obmyśla
Jest partią najlepszą, i wie czego ci trzeba

Wierzę w miłość co wsłucha się w oddech
Przystaje kiedy Ty spoglądasz w błękit
W tą miłość wierzę, która słów się boi
Omija je spojrzeniem, w westchnieniu ukrywa
W tę miłość wierzę, która trwa po cichu
Po cichu kocha bez głośnych okrzyków
Ta, która w jesiennych liściach ukrywa rumieńce

Nie wierzę w miłość na zawsze i wszędzie
Co nie zapomni, nie skrzywdzi, nie zniknie
Miłość jest ludzka z wadami przychodzi
W swojej prostocie niesie pomyłki
Czasem kuleje, czasem też się jąka
I często milczy, kiedy patrzy w oczy
Nie szuka perfekcji, bo nie myśli o tym
Jest jak cień co chodzi po domu, dotyka Cię stale
choć nie czujesz tego
przy Tobie siedzi zawsze po kryjomu
Miłość idealna w niedoskonałej postaci
Nie nachalna, nie jasna, nie obmyślona… nie własna

 

 

 

 

  • Biesiada TeatralnaOgólnopolski Festiwal Kapel Folkloru MiejskiegoKarpackie Biennale Grafiki Dzieci i MłodzieżyJazz bez

  • Budynek przystosowany dla osób niepełnosprawnych

Copyright © 2021 Centrum Kulturalne w Przemyślu | Wszelkie prawa zastrzeżone