• Slider 585
  • Slider 599
  • Slider 584
  • Slider 587
  • Slider 608
  • Slider 604
  • Slider 609
  • Slider 483

Grażyna Sordyl - Sercem pisane i malowane - "Przystanek Poezja" on-line

 

Od wielu już lat, pod koniec maja w nastrojowym Klubie „Piwnice” Centrum Kulturalnego w Przemyślu gościliśmy zazwyczaj podkarpackich poetów. Podczas autorskich wieczorów organizowanych cyklicznie w ramach „Przystanku Poezja” mięliśmy przyjemność poznać ich osobiście, a także ich twórczość. Niestety nadzwyczajne okoliczności związane z zagrożeniem wirusem COVID-19 wpłynęły  na organizację i tej imprezy. Zanim więc odblokowane zostaną możliwości działania w realnej rzeczywistości postanowiliśmy 48. „Przystanek Poezja” przenieść do Internetu.

Miłośników poezji zapraszamy zatem na spotkanie z Grażyną Sordyl z Krzemienicy, które tym razem odbywa się w przestrzeni wirtualnej. Zatytułowaliśmy je "Sercem pisane i malowane".

 

Grażyna Sordyl pochodzi z Husowa, z rodziny społeczników. Obecnie  mieszka w Krzemienicy (pow. łańcucki), ma dwóch dorosłych synów. Pisze wiersze, rysuje i maluje. Kultywuje rodzinne tradycje kulturalne w swoim domu w Husowie, gdzie zgromadziła wiele swoich obrazów i pamiątek. Od 2016 r. organizuje tam plenery,  na które zaprasza przyjaciół malarzy i poetów. Była członkiem grupy twórczej „Inspiratio” przy Centrum Kultury Gminy Łańcut, od 2017r. jest członkiem RSTK w Rzeszowie, a od 2019 r. należy do Klubu Promocji Twórczości Literackiej „Tramp Poeta Podkarpacki”. Autorka dwóch tomików poezji ,,Moja poezja” i ,,Smak dzikich malin”. Laureatka m.in II nagrody w konkursie ,,Jesienna melancholia w poezji i opowiadaniu” w Grodzisku Dolnym (2017 r.), wyróżnień w Międzynarodowych Spotkaniach Poetów „Wrzeciono” w Nowej Sarzynie (2018, 2019 i 2020 r.).

 

 fot. z archiwum Autorki

 

Zapraszamy na rozmowę, którą z poetką przeprowadziła Jolanta Nowak z Centrum Kulturalnego w Przemyślu.

- Będąc na zasłużonej emeryturze poza codziennymi zajęciami w domu rozwija Pani swoje pasje. Pani życie ostatnio nabrało prawdziwego tempa, w tym roku obchodzi Pani już 10-lecie swojej działalności artystycznej. Dlatego też chciałabym porozmawiać o Pani twórczości i o tym jak to wszystko się zaczęło. Na początek zapytam kiedy odkryła Pani w sobie talent do pisania wierszy? Pamięta Pani swój pierwszy wiersz?

Moje pierwsze wiersze ukazały się w 2011 r., ale kiedy był mój pierwszy napisany wiersz?…  To był chyba  2004 rok, wzięło  mnie wtedy na wspomnienia z czasów młodości, kiedy to przypomniały mi się  moje przeżycia i młodzieńcze rozczarowania , natchnęło mnie wtedy, aby je zapisać. Miałam wówczas taką nieodpartą chęć, aby te wszystkie myśli przelać na papier. I odtąd zaczęłam pisać. Wiersz nosił tytuł „Szczęście” i ukazał się w moim pierwszym zbiorku wierszy „Moja Poezja”.

- A kiedy przyszedł taki moment, że zapragnęła Pani podzielić się swoją twórczością z innymi.

Najpierw długo moje wiersze leżały, gdzieś głęboko schowane i dopiero w 2011 r. ukazały się na szerszym forum. Byłam wtedy słuchaczką łańcuckiego Uniwersytetu III Wieku, wówczas to zaczęły się ukazywać  tam różne publikacje, zainspirowało to także mnie. Pomyślałam sobie czemu nie spróbować. Postanowiłam swoje wiersze wyciągnąć „z szuflady”. Było to na początku dla mnie trudne, bo jednak  to trochę obnażanie się przed innymi,  wyrzucałam przecież na papier swoje uczucia i osobiste przemyślenia.

- W swoim dorobku ma pani dwa wydane tomiki poezji. Proszę coś o nich opowiedzieć, czy każdy poświęcony jest jakieś tematyce, czy też są zbiory różnych wierszy.

To są różnorodne wiersze. Zawierają moje spostrzeżenia, przeżycia, niepokoje, pragnienia.  Powiem tak, nie umiem specjalnie ubrać słów w metafory , moją poezję pisze życie - oczy za dużo widzą, uszy za dużo słyszą, za dużo myśli i tak wyglądają te moje wiersze. Po prostu są pisane sercem.

- Posłuchajmy więc kilku wierszy, które nagrała Pani specjalnie dla nas na tę okazję.

   

"Czas zawisł jak na huśtawce"

              

"Stoję przed lustrem"

     

"Zakazana miłość"

 

"Ten jeden krok"

     

"Pytanie"

 

 

"Modlę się Panie"



- Czy trudno było Pani wydać swoje wiersze, jak doszło do publikacji tomików?

Wydałam je własnym sumptem, nie oglądając się na nikogo. Ktoś pomógł mi po koleżeńsku przy składaniu, ktoś znalazł mi drukarnię, sama sobie wszystko sfinansowałam, bo nie było mowy aby gdzieś pójść i prosić o pieniądze.

- W pani wierszach jest bardzo dużo opisów przyrody. Czy właśnie ona inspiruje Panią do pisania? O czym najbardziej lubi pani pisać.

Lubię przebywać na łonie natury.  Wychowywałam się na wsi. Po tym jak przestałam pracować, odchowałam dzieci,  mam więcej czasu na przemyślenia, na obserwację przyrody, na cudowne zachody słońca, czasem działa u mnie wyobraźnia i wymyślam wiersze. Różnie z tym bywa. Ale o przyrodzie piszę dużo. Mam duży ogród, mnóstwo kwiatów. Wszystko kwitnie od wiosny do jesieni, stworzyłam sobie przy domu taki mały raj.

- Z chęcią posłuchamy takich wierszy.

 

"Czuję zapach lasu"

               

"Gdzie wije się San"

       
 
  "Widziałam deszcz"



- Od kilku lat realizuje Pani także marzenie z dzieciństwa, bo zaczęła Pani malować. I oglądając obrazy muszę powiedzieć, że ma Pani do tego niezwykły dar. O tym zapewne przekonają się też Internauci oglądając prezentację obrazów, którą tu zamieściliśmy. Szczególnie kwiaty, pejzaże wszystko co ma Pani wokół siebie w tym swoim maleńkim raju… Co jeszcze najchętniej Pani maluje? Jakie są pani ulubione techniki malarskie?

Jestem samoukiem, podglądam, podpatruję. W młodości bardzo chciałam skończyć szkołę plastyczną, ale nie miałam takich możliwość, wtedy nie było jeszcze Liceum Plastycznego w Rzeszowie, jedynie w Jarosławiu, musiałabym mieszkać w internacie. Jednak od małego do malowania mnie ciągnęło… Moją pierwszą pracą jaką wysłałam na konkurs, który organizowała wtedy biblioteka gromadzka, była ilustracja do bajki. Dobrze to sobie zapamiętałam, chodziłam wtedy może do czwartej klasy. Później, chyba był to rok 1992, zafascynowałam się portretami.  Rysowałam szkice postaci z gazet. Na dobre zaczęłam malować od momentu kiedy zaczęłam uczestniczyć w zajęciach kółka plastycznego przy Uniwersytecie III Wieku w Łańcucie, gdzie od 2009 r. do 2012 r. szkoliłam się pod kierunkiem pani Barbary Skałbani. To kółko zawiązało się tak prawdę mówiąc z mojej inicjatywy, ponieważ bardzo chciałam malować.  Jeśli chodzi o techniki, to próbuję wszystkiego. Zaczęłam malować farbami olejnymi, najbardziej lubię akryle.  Robiłam też szkice ołówkiem, próbowałam gwaszu i kolażu. Tematem moich prac są pejzaże, martwe natury, portrety.  Kocham swój ogród, stąd w mojej twórczości dominują kwiaty.

 

- Obejrzyjmy więc Pani dzieła na wirtualnej wystawie, którą z nadesłanych przez Panią zdjęć przygotowała Beata Nowakowska-Dzwonnik.

 

- Wraz z umiejętnościami przyszły i osiągnięcia. Jest pani artystką niezwykle twórczą i pracowitą. Z czasem przyszły i indywidualne wystawy,  i nagrody. Czy pamięta Pani o tych najważniejszych?

W życiu ważne jest by ktoś zauważył naszą pracę. Dlatego najlepiej pamiętam moja pierwszą wystawę indywidualną  połączoną z wieczorem poezji w Zalesiu, którą organizowała mi pani Małgorzata Wisz z Gminnego Ośrodka Kultury w Czarnej. Było to dla mnie wspaniałe przeżycie. Przyszło dużo ludzi. A później już sama zaczęłam sobie te wystawy organizować. Uczestniczyłam już w kilkudziesięciu  indywidualnych i zbiorowych wystawach. Wiele z moich prac trafiło do prywatnych kolekcjonerów m. in. w Hiszpanii, na Węgrzech, w Anglii, Irlandii, na Ukrainie, a nawet w dalekiej Australii.

W 2010 roku wzięłam udział w konkursie zorganizowanym przez panią europoseł Elżbietę Łukacijewską pt. „Przekraczamy granice”. Trzy moje prace zostały wyróżnione, a nagrodą był wyjazd do Europarlamentu w Brukseli, z tym wiążę też ogromne przeżycia.

Mile też wspominam wieczór poezji połączony z wystawą w Maneżu w Łańcucie, bodajże w 2012 roku. Wtedy  zaprosiłam bieszczadzki duet „Michał i Grzesiek”. Michał Wójciak jest członkiem zespołu „Polaryzacja”, któremu spodobały się słowa moich dwóch wierszy „Szczęście” i „Popatrzeć wstecz”.  Michał ułożył do nich melodię i od tej pory zespół wykonuje te piosenki.  Pierwszy utwór zaprezentowali w 2015 r. na Podkarpackiej Scenie Przebojów, a drugi utwór w 2018 r. Obie piosenki można posłuchać na YouTube.

 

- To posłuchajmy jednej z nich, utwór zatytułowany "Szczęście" i strofy które rozpoczęły pani przygodę z poezją.


 źródło YouTube
 

- Pani prace pomagają też innym, co sprawiło, że zaczęła je Pani przekazywać na cele charytatywne. Dlaczego Pani to robi?

Bo mogę pomóc innym tym  sposobem. Sprawia mi to ogromną przyjemność, że ktoś kupi moje prace i pieniądze zostaną przeznaczone na szlachetny cel. W ten sposób mogę wspomóc potrzebujących.

- Poezja i malarstwo to nie jedyne pasje, interesują Panią również ludowe zwyczaje i obrzędy. Ukazała się Pani  książka zatytułowana „Wesele w Husowie – śladami twórcy ludowego”.  Jak wyglądała droga do tej  publikacji.

W naszym domu zawsze było wesoło, odbywały się tam próby kapeli ludowej i zespołu regionalnego, przedstawiającego widowisko wesela husowskiego. Obrzędy i zwyczaje związane z tym widowiskiem opracował  mój dziadek  Władysław Leniar. Przeprowadzając się do nowego domu w Krzemienicy znalazłam  unikatowe materiały . Były to robocze notatki dziadka, teksty przyśpiewek, piosenek, a także zdjęcia z rodzinnego domu, zdjęcia husowskiego stroju. Wiele tekstów przypomniała mi jeszcze, wtedy żyjąca, moja mama,  która wkrótce zmarła. Przekazała mi wiele istotnych informacji i wspomnień z tamtego okresu, pamiętała melodie, teksty, które rejestrowałam. Po jej śmierci postanowiłam  wydać  je w formie książki. Zarejestrowane melodie  pomógł mi opracować pan Michał Horodecki, nauczyciel Szkoły Muzycznej w Łańcucie oraz Jan Kilian, dyrektor GOK w Markowej. Tak powstał zapis nutowy. Teksty przepisał mi syn, ale wszystko to później jeszcze leżało rok i dojrzewało. Dopiero w 2016 roku zabrałam się już za nie tak usilnie, że czasami wydawało mi się że sama biorę udział w weselu.  I tak powstała książka, którą wydałam też własnym sumptem.

- Czy ta książka jest jeszcze gdzieś dostępna.

Można ją wypożyczyć w Bibliotece Miejskiej w Łańcucie, w bibliotekach w Husowie, Czarnej i Krzemienicy oraz w Muzeum w Przeworsku. Mam też swoje egzemplarze.

- Pośród tych licznych Pani zainteresowań są takie o których jeszcze nie wiemy?

Interesuję się wszystkim co związane jest z kulturą, ale lubię też bardzo podróżować, zwiedziłam dwanaście europejskich krajów. Lubię  stawiać sobie wyzwania i to mnie motywuje do pracy, do poszukiwania nowych celów.  Ostatnio próbuję robić coś z gliny. Któregoś razu na Jarmarku w Jarosławiu poznałam panią Marysię Piśko, która uczyła ceramiki w  jarosławskim „plastyku”.  Zaprosiłam ją do Husowa, by zorganizowała warsztaty ceramiczne, m.in. dla dzieci.  I tak to się zaczęło.

- Jakieś marzenia na przyszłość, myśli Pani o kolejnym zbiorze wierszy, czy o kolejnej wystawie?

Moje marzenia…  tak jak w moim wierszu: „chcę zatrzymać czas, nie zrywać kartek z kalendarza”, ale to są marzenia które nie mogą się spełnić, bo czasu nie zatrzymam, prawda? (śmiech) Mam dużo pomysłów na przyszłość, boję się tylko że zabraknie mi czasu na to wszystko.

- Wsłuchajmy się więc na zakończenie naszego spotkania w słowa tego wiersza.

"Chcę zatrzymać czas"



Pani Grażyno, mam nadzieję że uda się wszystkie pomysły jednak zrealizować. Dziękuję za poświęcony mi czas. Życzę kolejnych pięknych obrazów i wierszy, a przede wszystkich udanych spotkań autorskich, które mam nadzieję wkrótce będzie można organizować.

Tymczasem dla tych, którzy odwiedzili naszą stronę mam niespodziankę. Poniżej możecie Państwo pobrać mały zbiorek wierszy Pani Grażyny, zatytułowany "Sercem pisane", który specjalnie z tej okazji dla Was przygotowaliśmy.


fot. Paweł Kasjan

PLIKI DO POBRANIA
  • |  Grażyna Sordyl "Sercem pisane"

  • Biesiada TeatralnaOgólnopolski Festiwal Kapel Folkloru MiejskiegoKarpackie Biennale Grafiki Dzieci i MłodzieżyJazz bez

  • Budynek przystosowany dla osób niepełnosprawnych

Copyright © 2020 Centrum Kulturalne w Przemyślu | Wszelkie prawa zastrzeżone